Kebab i Horoskop

Grzegorz Jaroszuk? Opowieści z Chłodni. To oczywiste. Zrobienie tak genialnego krótkiego metrażu jest jednocześnie rzeczą fantastyczną i nieprawdopodobnym balastem presji nad filmem pełnometrażowym. Z okazji długiego debiutu Jaroszuk postanowił jakoś ten balast ograć, pozostawiając część Opowieści z Chłodni w filmie Kebab i Horoskop. To dobrze, bo mamy urok i humor jakiego nie ma nikt inny w polskim kinie. To źle, bo pozostaje nam drażniący niepokój, że może to formuła jednak lepiej sprawdzająca się w 30 minutach.

Nie da się ukryć, że Kebab i Horoskop ma momenty, które odrobinę się dłużą, momenty, które może nie do końca śmieszą. Z drugiej strony, jednak, czy jesteśmy fair wobec Jaroszuka na dzień dobry witam stawiając go pod murem z ogromnym plakatem jego krótkometrażowego sukcesu i chcąc strzelać? Pewnie jesteśmy, ale ja się na to nie godzę. Nie godzę, bo chcę takie kino, jeszcze z pięć filmów w sklepie z dywanami obejrzę, jeszcze z tysiąc cytatów będę powtarzać. Bo Kebab i Horoskop to komedia jakiej nie było (tak, to jest hasło reklamujące Panią z Przedszkola).

Ile najdłużej patrzyłaś na śnieg? Zdecydowanie najważniejsze pytanie jakie można zadać drugiej osobie

Jaroszuk nie zawodzi na poziomie fabularnym. Mamy najsmutniejszych i najśmieszniejszych ludzi na świecie. Wielokrotnie pisałam wam, że żenują mnie żarty oparte na tym, że ktoś się upił, że ktoś się przewrócił, że ktoś próbował się powiesić, ale urwały się szelki (a tak, Obywatel). Niestety, twórcom polskich filmów często wydaje się, że tak należy, że to najlepsi posłańcy komizmu. Jaroszuk nie. On potrafi jak nikt inny pokazać absurd i smutność (nie mylić ze smutkiem) w taki sposób, że śmieję się do rozpuku, ale właściwie mogłabym też płakać. I to jest wartość jakiej w polskim filmie pełnometrażowym nie ma. A właściwie teraz już jest.

O co chodzi w Kebabie i Horoskopie? O kebab i horoskop rzecz jasna, konkretnie pracownika kebabu, który postanowił zwolnić się z pracy pod wpływem przeczytanego horoskopu. Horoskopu nie tworzył jednak astrolog z wysoką sprawdzalnością, a Piotr Żurawski. Piotr Żurawski też się z roboty zwolnił i poszedł gdzie? Na kebaba. Od tej pory Kebab i Horoskop leczą świat marketingiem. W sklepie z dywanami.

W sklepie z dywanami mamy jeszcze szerszą galerię niesamowitych postaci. Kibica piłki nożnej, który właściwie to piłki nie lubi, ale w teorii ciekawi go kto mieszka w bloku na przeciwko (teoria jest wtedy kiedy zastanawiasz się, kto tam mieszka, ale nie chcesz iść się dowiedzieć). Mamy Stażystkę (Justyna Wasilewska czaruje jak w Opowieściach z Chłodni), mamy Szefa, który ma sklep tylko dlatego, że żona mu na to pozwala. I to jeszcze nie koniec.

Nawet jeśli ktoś nie czuje humoru Jaroszuka to musi docenić to, co widzimy na ekranie. Postaci w każdym ujęciu układają się w coraz to nowe i coraz to piękne kompozycje. Do tego fantastyczna scenografia (najpiękniejszy i najbrzydszy sklep z dywanami zarazem) i zaraźliwy motyw muzyczny.

Niestety, Kebab i Horoskop prawdopodobnie nie będzie frekwencyjnym hitem tego roku. A zasługuje na waszą uwagę i na wasze pójście do kina też. Idźcie, takie filmy muszą w tym kraju powstawać.

About Ania Kitowska

Autorka opinii przyjmowanych przez aklamację i samozwańczy zbawca frekwencji na polskich filmach.