Najlepsze gry planszowe (na prezent)

Ja wiem, wiem. Jest 23 grudnia, każda szanująca się perfekcyjna pani domu ma już prezenty dawno pod choinką i leży przed telewizorem patrząc z dużym spokojem jak pewna znana dziennikarka showbizowa w Dzień Dobry TVN wymawia stolicę Illinois jako Czikago. Każda mniej szanująca się perfekcyjna pani domu, jak na przykład niżej podpisana, zajada pierogi, które otworzyły się podczas gotowania i w panice oblicza czy prezentów wystarczy dla wszystkich. Więc sami widzicie – jest popyt, można jeszcze podjechać do kilku „growych” sklepów, zakupić planszówki i spędzić święta na zaciętych rozgrywkach, a nie dyskusjach o Trybunale Konstytucyjnym. Brzmi dobrze? No, to zobaczcie co ja polecam.

Przy całym moim kujoństwie i pracy w IT, jestem średniej jakości nerdem. Rzadko zdarza mi się grać w wielogodzinne strategiczne rozgrywki, za to często mam okazję zapoznawać ludzi ze światem planszówek. Stąd, moi ulubieńcy mają raczej niski próg wejścia i pozwalają rozpocząć rozgrywkę po kilku minutach od otwarcia pudełka. Co za tym idzie – doskonale nadają się na prezent. A jeśli jesteście zażenowani wyborem, aż takich oczywistości, to cóż – może następnym razem będzie bardziej wymagająco – mam przeczucie, że jakąś grę pod choinką odnajdę.

Dixit

Wiecie, że nie każdy zna Dixit? Dziwne, nie? To taka gra, która szturmem zdobyła serca wielu miłośników rozrywki „okołoplanszówkowej”. O co chodzi? Dixit to gra na skojarzenia i znajomość współgraczy. Każdy z nas dostaje zestaw kart z ilustracjami, które wyglądają jakby stworzyło je ukochane dziecko Chagalla i Dalego. Narrator, zmieniający się w każdej kolejce, wybiera jedną kartę i dobiera do niej skojarzenie – może to być nazwa książki (nieśmiertelny Harry Potter), filmu, przysłowie, piosenka czy imię, tutaj ogranicza nas tylko wyobraźnia. Reszta graczy ze swojej talii wybiera kartę najlepiej owo hasło ilustrującą. Potem odkrywamy wymieszane karty i obstawiamy, która była oryginalnym skojarzeniem. Punkty zdobywa się również za najlepsze „podrobienie” karty narratora – wtedy, kiedy ludzie na nas zagłosują, więc trolowanie jest na porządku dziennym.
Jakby słodkości było mało, po planszy punktowej poruszamy się małymi drewnianymi króliczkami. Absolutna klasyka gier towarzyskich i pozycja obowiązkowa dla początkującego planszówkowicza.

Bonus – Tajemnicze Domostwo
Podobna w klimacie gra kooperacyjna, gdzie oprócz (równie pięknych jak w Dixicie) kart z ilustracjami, musimy jeszcze rozwiązać zagadkę kryminalną.

iKnow

Jak ja kocham grać w iKnow. Nie tylko dlatego, że jestem zwykłym pseudoerudytą, który lubi się chwalić tym, że wiem co wydarzyło się 15 stycznia 2009 w Nowym Jorku (wylosowałam to pytanie już ze 4 razy). Nie tylko dlatego, bo w iKnow często nie wygrywa osoba, która udziela najwięcej poprawnych odpowiedzi na pytania z różnych dziedzin, ale ta, która ma najlepszego nosa co do wiedzy innych – każdy gracz musi obstawiać kto udzieli poprawnej lub niepoprawnej odpowiedzi. Do tego dochodzi bardzo duża liczba pytań, ciekawy podział na 3 podpowiedzi, stopniowo ułatwiające odpowiedź na pytania i czysta szata graficzna. iKnow jest naprawdę doskonałe, a do tego kompaktowe – ogrywane było już i na licznych domówkach i na pomoście nad Wigrami.

Wsiąść do Pociągu

Nie sposób nie kochać pociągów jeśli dorastało się na ulicy Dworcowej, z oddalonego o kilka kilometrów Złotowa zawsze można było wracać po torach, a poza tym #AnnaKarenina. A Wsiąść do Pociągu to gra, która te kolejową miłość mizia w sposób szczególny – jest prosta, jest wielorazowa, jest emocjonująca. W skrócie – chodzi o to, że każdy buduje swoją sieć kolejową według sekretnych planów, oczywiście nawzajem wchodząc sobie w paradę. Istnieje całkiem sporo wersji gry – ja posiadam tę z mapą USA więc dodatkowo można dowiedzieć się tak przydatnych (chociażby w grze iKnow) informacji, jak tego, że stolicą stanu Montana jest miasto Helena. Wiedzieli? NIE SĄDZĘ.

Potwory w Tokio

Największą zaletą Potworów w Tokio (oprócz potworów i oprócz Tokio) jest to, że to gra, w którą można zacząć grać bardzo szybko. Szybko, czyli tłumaczenie zasad nie zajmuje dużo czasu i szybko, czyli w zabójczym tempie. A co jeszcze bardzo dobre – po kilku rozgrywkach można odkrywać dodatkowe warstwy gry i tak, z radosnej nawalanki w przeciwników przechodzimy do zupełnie strategicznej batalii. Pochwalić należy też wykonanie gry, wciągającą mechanikę oraz kreatywność twórców w nazywaniu potworów – ręka w górę, kto w dzieciństwie słyszał o potwornym cyberkróliczku!

Bonus – Colt Express
Szybka i emocjonująca rozgrywka o napadzie na pociąg (a pociąg jest prawdziwie-kartonikowy i można po nim figurką latać, oł je). Do tego nie do końca da się zapanować nad tym co się dzieje, a beztroski chaos to zdaje się typowo świąteczne uczucie. Jedyną wadą jest to, że bardziej doświadczeni gracze zdają sobie sprawę, że niektóre postacie mają nieco pożyteczniejsze moce od reszty, więc zawsze upierajcie się na ich losowanie.

Taki oto krótki przewodnik po hitach na ostatnią chwilę, albo i na resztę roku. Bierzcie i grajcie, bo przy planszówkach naprawdę przyjemniej się kłócić niż przy śledziu. Ja w ogóle raczej śledzi nie lubię, chyba że kaszubskie roladki. To co innego.

Główne zdjęcie pochodzi z serwisu Boardgamegeek.com

About Ania Kitowska

Autorka opinii przyjmowanych przez aklamację i samozwańczy zbawca frekwencji na polskich filmach.