Serial „Prokurator” – Recenzja

Ile to już lat czekamy na dobry polski serial kryminalny? Całkiem sporo zważywszy na to, że nie potrafiłam się wciągnąć ani w Pitbulla ani w Glinę, a Ekstradycja leciała jak jeszcze nie znałam tego słowa i myślałam, że to program historyczny, o ekstra tradycjach. Potem byli Kryminalni, którzy w moim sercu mają specjalnie miejsce właśnie ze względu na Macieja Pieprzycę, a konkretnie jego Tryptyk Śląski, który był fantastycznym miszmaszem prawdziwej historii Wampira z Zagłębia i wszystkich motywów ze wszystkich kryminałów. Maciej Pieprzyca to zresztą jeden z głównych powodów Ani w Kinie istnienia – Inferno nie zestarzało się jakoś z wyjątkowym wdziękiem, ale kiedyś z nóg zbijało.

Nic więc dziwnego, że kiedy gdzieś tam w internetach pojawiły się sygnały, że już za chwileczkę ma pojawić się serial, że Pieprzyca, że Wojtek Zieliński, Ameryka, takie tam, to Ania przed Telewizorem poczuła to słynne ciepłe i miłe uczucie w brzuchu po czym na śmierć zapomniała o całej aferze. Na szczęście TVP posiada system vod i przyszło mi dwa pierwsze odcinki serialu obejrzeć (zresztą wcale niewyreżyserowane przez Macieja P, bo te jeszcze przed nami).

I co?

I jest to serial, który daje polskiej sztuce serialowej wiarę, nadzieję i szansę na lepsze. Bo oto tak – jest świetnie obsadzony. Jacek Koman, którego polskie kino olewa w sposób karygodny jest bardzo dobry w roli słodkiego i sprawiedliwego prokuratora z trupem w szafie. Wojtek Zieliński gra postać z kartonu (o kartonowym scenariuszu jeszcze będzie), ale kto ma lepiej grać postać z kartonu jak nie Wojtek Zieliński, a Cielecka jest po prostu bardzo dobrą aktorką, w bardzo kuriozalnej roli.

I można dużo pisać o tym, że intryga nienajgorsza, że bon-moty (lub suchary, to akurat co kto lubi), że drugi plan ciekawy. I właściwie powinno się o tym pisać, bo to porządny serial, który się ogląda bez bólu zęba. A właśnie mi rośnie ósemka więc wiem co mówię. I powinniście dać serialowi szansę. I chyba już jest ewidentnie ten moment,w którym zmierzam do listy zarzutów? Listy nie aż tak obszernej i gatunkowo ciężkiej jak to było w przypadku takiej Watahy, ale.

Ale – jak może się podobać upierdzielona we krwi patolog? Z papierosem. To jest jakoś banalnie złe i w zły sposób banalne. I mało pasuje do nowoczesnego serialu, w którym patolog naprawdę nie musi się sprowadzać do tego, że grzebie w zwłokach więc ojeju upaprajmy go krwią.

W scenariuszu też coś chrzęści, wiele dialogów brzmi książkowo, tak jakby widz nie widział tego co się dzieje. Dodajmy do tego irytujące – skoro już koniec akcji to przypomnijmy jeszcze widzom jak to się stało jeśli nie zaczaili. Zresztą wygląda na to, że tylko po to w serialu pojawia się Dorota Kolak, żeby dostać briefa od Komana i sczalendżować jego insajty. A to trochę mało jak na Dorotę Kolak.

W pierwszym odcinku, kontynuując korpodyskurs, pojawił się także fakap w postaci niezwykle zagmatwanego kodu i serialowej enigmy – szyfr w liście pożegnalnym w postaci pierwszych liter w każdej linijce. Killer, ja wiem. Wiecie kto zrobił taki kreatywny szyfr? Adaś Cisowski. Tak, Szatan z 7-ej klasy. I choć sensownym jest naśladowanie filmu Szatan z 7-ej klasy (tego słusznego, czarno-białego oczywiście), to mniej sensownym jest korzystanie z tego typu rozwiązań fabularnych. Swoją drogą, podobnie genialny zabieg (i tu będzie książkowy spoiler) wykorzystała Katarzyna Bonda w Pochłaniaczu czym skutecznie pozbawiła mnie przyjemności z czytania kolejnych setek stron wiedząc, że imię jakiegoś złego amigo znajduje się jak byk w pierwszych literkach wersów piosenki przewijającej się co 3 stronę. A taka to policyjnie autentyczna i dobra książka. Niestety, kryminalnie już mniej.

Ale, ale wracając do Prokuratora, ostatecznym argumentem jest to, że nie robi się nowoczesnego serialu z pytaniem “Co robiłeś dwa dni temu?”. Każdy szanujący się telewidz urodzon po 1985 roku odpowie iż wpie*dalał słoik dżemu. Proste. Ale nawet jeśli nie jesteście YouTubologami, to musicie się lekko zdenerwować tym, że próbują nam tajemnicę Komana wepchnąć w gardło. Halo, halo, my rozumiemy, coś ten miły pan ukrywa, nie musicie nam o tym co chwilę i to mało dyskretnie przypominać.

Jaki prokurator jest każdy widzi. Nie jest zły, nie jest (jeszcze) idealny. Ale poczekajmy na człowieka, który opowiadał o baśniowej wacie cukrowej na mrozie. Przyjdzie pan Maciej i wszystko będzie lepiej. Pozdrawiam, fanka z Krajenki.

About Ania Kitowska

Autorka opinii przyjmowanych przez aklamację i samozwańczy zbawca frekwencji na polskich filmach.