Zbrodnia – recenzja serialu AXN

Ja naprawdę nie chcę być wredną blogerką, której najłatwiej to wszystko obśmiać więc będzie pół wpisu wyszydzała biednego kogoś kto przyklepał pomysł na to, że do product placementu kilku marek można jeszcze dodać kryminalny wątek, ale to trochę jest serial o tym, że na Helu smsy piszę się z caps lockiem, a telepizzę można zamówić przez telefon.

Spoilery zaznaczę, a niech wam będzie.

Ale zanim spoilery to krótki wywód na temat sezonu pierwszego (ze spoilerami), który widziałam, a jakże, przecież z Juraty do Skandynawii już niedaleko, a w telewizji nic mnie tak cieszy jak zimny skandynawski trup i gorący amerykańscy futboliści. Poza tym iskrzyło nazwiskami, od wtedy-jeszcze-nie dyżurnego policjanta z trudnym życiem osobistym Wojciecha Z, po Grega Zglińskiego, który zdolny i skromny, a nie zawsze chociaż jedna z tych cech przypada w udziale. Obejrzałam i ziewnęłam sobie kilka razy, w połowie seansu uzgodniłyśmy z mamą, że starsza pani bankowo morduje, a pies rasy piękność został dodany dla zamydlenia nam oczu. Racja była po naszej stronie, w efektownym wizualnie finale Magdalena B została uratowana i całość jakoś i tak mniej mnie zmęczyła niż równolegle lecąca Wataha.

Ale oto przychodzi Sezon 2. Parada atrakcji, nowy reżyser, znowu zdolny i skromny, ale tym razem Fabicki – czyli mocno. Oprócz niego długa lista znajomych nazwisk, #hajsy się zgadzają – myśli Ania. Jak okazało się, hajsy się zgodziły ze względu na przepięknie helskie lokacje. Lokacje, w których wspaniale się lokuje produkty w sposób karygodny i boleśnie groteskowy. Wiedzieliście, że telefon Sony jest wodoodporny, wszechstronny i godzien ukazania nie na zbliżeniach ekranu tylko w ujęciach gdzie widać produkt w pełnej krasie? I w związku z tym połowa akcji rozgrywa się w SMSach pisanych wspomnianymi wielkimi literami. A wielkie litery mają swoje problemy interpretacyjne. CZEKAM TĘSKNIĘ pisane wielkimi literami niepokojąco brzmi jak „czekam tęsknię kurwa”. Ale kiedy widz odnajdzie już klucz do interpretacji otwarcie agresywnych komunikatów pisemnych bohaterów Zbrodni musi już tylko przyzwyczaić się do wszechobednej (tele)pizzy, której wygodny interfejs pozwala nam na skorzystanie z jej usług nawet kiedy jesteśmy, zdawałoby się, zbyt zapracowani, żeby pizzę zamówić. Żaden hejt, dobra pizza to dobra pizza, ale finezja z jaką została rzucona nam w twarz w serialu może zostać flagowym przykładem podręcznika „Jak nie walić widzom po twarzy pizzą”.

I właściwie lokowanie połowy produktów na rynku polskim, gdyby nie to, że scenariusz filmu czasami zdawał się wyjść spod pióra kogoś w wieku z pojedynczą cyfrą w nazwie. Od zdań, które nawet dobrzy aktorzy mówili z gracją pięciolatka mówiącego wiersz na dzień matki, przez scenariuszowe fakapy, które robią z postaci Magdaleny Boczarskiej najbardziej zagrożoną przestępstwem kobietę 2015 roku, po lekko nieemocjonujący finał.

TU STREFA SPOILERÓW MOI DRODZY

Mamy oto grupę kolegów, ni to helska mafia, ni to klub wspierający hipoterapię. Jeden z kolegów ginie od strzału z broni myśliwskiej podczas gdy #siedzęnakoniu. Oczywiście, wszyscy wokół nas nagle mają broń myśliwską, koledzy pocą się winą, którą czujemy przez telewizor. Potem pojawia się cudowna jak zwykle Aleksandra Popławska i robi trochę zamieszania, ale w gruncie rzeczy szybko skreślamy ją z listy podejrzanych, bo jest za oczywista (kolekcja zdjęć ze strzelbą, a jak). W międzyczasie nasza główna bohaterka nadal nie może się zdecydować czy powinna rzucić Radosława Pazurę dla Wojciecha Zielińskiego, tutaj zresztą następuje jeden z tych absurdalnych wątków. Wyobraźcie sobie, że Pazura zdradza z Boczarską. I idzie mu świetnie bo wykorzystał jeden prosty trik – nazwał w telefonie kochankę „WULKANIZATOR” (tak, caps lockiem, wiadomo). Ten przebiegły zabieg sprawił, że żona nie zorientowała się, bo każda żona podejrzewająca romans nie czyta smsów męża, tylko przewija listę kontaktów i nie widząc tam pozycji „KOCHANKA” oddycha z ulgą. Taa, takie babolki są w serialu – hej, ulga komiczna jest potrzebna wszystkim. Chciałabym jeszcze dodać dla porządności, że wątek homoseksualny można było wyczuć dużo prędzej niż twórcy chcieli. Tak się chwalą przebiegłością godną niewiernego Pazury.

KONIEC SPOILERÓW, OBIECUJĘ

Wiecie, to jest lekki i nieprzeszkadzający serial do obejrzenia za jednym razem. Nie zniszczy wam życia, nie zmieni wam życia również. Mamy jeszcze sporo drogi do tych skandynawskich seriali, w których wcale mi nie przeszkadza, że jedną bohaterkę spotykają wszystkie nieszczęścia na raz. Jakby nie było, nie od razu Fjällbackę zbudowano (chyba!).

PS: Przysięgam, nie jestem pewna czy zdjęcie towarzyszące postowi nie pochodzi aby z pierwszego sezonu. I tu i tu nasza karana przez los co sezon Magdalena zajmuje się głównie prowadzeniem roweru i prowadzaniem się z policjantem Wojciechem.

About Ania Kitowska

Autorka opinii przyjmowanych przez aklamację i samozwańczy zbawca frekwencji na polskich filmach.